poniedziałek, 15 lutego 2016

Oszukując samą siebie. Rozdział 18



Następnego dnia Silena zasiadła do śniadania z uśmiechem na twarzy. To był jeden z tych dni, w którym nie musiało się wydarzyć nic szczególnego, żeby wywołać dobry humor. Ten humor po prostu przyszedł do Sileny w łagodnym słonecznym świetle przebijającym się przez okna domku Afrodyty, w dobrze układającej się fryzurze oraz w możliwości założenia nowego szala w kolorze fuksji, który wspaniale podkreślał jej nieskazitelną cerę. W takie dni po prostu chciało się żyć i pokazywać ludziom, nawet jeżeli przez nadchodzącą zimę robiło się coraz chłodniej, a noc trwała jeszcze dłużej. Nawet jedzenie smakowało lepiej niż zwykle. Silena czuła się pewnie wokół kochających ją osób. Wymieniała co chwila radosne spojrzenia z siedzącą naprzeciwko Lacy oraz łapała jak zwykle ironiczny uśmiech Annabeth, krzątającej się przy stoliku dzieci Ateny. Silenie nie przeszkadzało nawet, że się trochę spóźniła i nie wygrała codziennej walki o owoce.
— Wypad — zmącił spokój głos Drew. Silena poderwała głowę, żeby móc zobaczyć szyderczy uśmiech na twarzy siostry. — Chcę usiąść obok Sileny.

niedziela, 27 grudnia 2015

Oszukując samą siebie. Rozdział 17


Po śniadaniu Annabeth zawołała do siebie Silenę, by wykorzystać ją jako swoją asystentkę. Silena cieszyła się, że dzięki temu uniknęła odciskania emblematu Pegaza na obozowych koszulkach, ale z drugiej strony... Annabeth, jak to Annabeth, od razu znalazła dla Sileny zadanie, a to oznaczało pracę, za którą nie przepadała. Jedynym pocieszeniem było to, że Drake z miejsca postanowił towarzyszyć córce Afrodyty w jej obowiązkach. Biorąc pod uwagę to, że wybierała się do domku Hefajstosa, żeby zrobić spis materiałów, jakie potrzebne im były do renowacji innych domków, jego obecność mogła być dobrym wsparciem. Argus miał wybrać się nazajutrz do sklepu budowlanego.
Annabeth powiedziała, że nie naraziłaby przyjaciółki na potencjalne spotkanie z Beckendorfem, gdyby nie to, że sama miała mnóstwo roboty z porządkowaniem projektów w swoim własnym domku. Dzieci Ateny, choć niewątpliwie obdarzone ponadprzeciętną inteligencją, musiały mieć przywódcę. Annabeth, jako grupowa, zmuszona była więc dać się porwać zwojom papierów, paczkom ołówków i nieskończoną liczbą linijek, cały swój dotychczasowy przydział oddając Silenie.

piątek, 14 sierpnia 2015

Oszukując samą siebie. Rozdział 16



Słońce przebiło się przez zasłony znacznie wcześniej, niż Silena by chciała. Z jękiem odwróciła się od okna i zarzuciła na głowę kołdrę. Chwilę leżała w takiej pozycji, ale zrobiło jej się za gorąco, więc odrzuciła nakrycie. Przekręciła się na brzuch, wyprostowała nogi. Potem zwinęła się w kłębek. Znowu jęknęła. Kręcenie się na łóżku w żaden sposób nie pomogło. Cały czas nie mogła zasnąć, a promienie słońca paliły oczy. Miała wrażenie, że jeżeli dalej będzie je tak mrużyć, to dorobi się wielu zmarszczek szybciej niż powinna.
Silena naprawdę nienawidziła wstawać.
Przerzuciła nogi nad zmiętą w kulkę kołdrą. Wstała z łóżka powoli, bo bała się zawrotów głowy. Potem powlokła się na krzesło stojące przed toaletką i spędziła dłuższy czas przed lustrem, doprowadzając do porządku włosy. Przebiła się przez tłum szykujących się na śniadanie sióstr i braci, żeby umyć zęby w łazience. Pociągnęła rzęsy tuszem. Ubrała się. Na koniec uśmiechnęła się do siebie w lustrze i z tym samym dziarskim wyrazem twarzy wyszła przed Domek Afrodyty, gdzie czekała na nią Annabeth.

środa, 1 lipca 2015

Oszukując samą siebie. Rozdział 15.


Rozdział z dedykacją dla wszystkich komentujących. Bo to wy dajecie mi najpiękniejsze, czego pisarz, nawet amator, może chcieć - energię, by dalej tworzyć.


Poznanie prawdy zwykle wymaga odwagi. Trzeba być gotowym na to, żeby poznać to, co nieodkryte. Wywlekanie sekretów na wierzch potrafi być bolesne — zwłaszcza takich, które są starannie chowane przed całym światem. Niektórzy twierdzą, że po to, by nie ranić. A przecież tajemnice dzielą ludzi tym, że istnieją.
Prawda ma też swoją cenę. Może powodować łzy radości albo żalu. Miłość albo nienawiść.
Aspektem, którego najbardziej bała się Silena, było poczucie beznadziei. Bo jak pogodzić się z faktem, że ktoś mógł świadomie wymusić akt seksualny? Albo z tym, że to własna matka mogła to sprowokować? Że ktoś chciał, by Silena cierpiała? Nie rozumiała niczego.
Patrząc w oczy Drake'a... Po raz pierwszy zrozumiała, że się boi. Świat przestanie być czarno-biały. Będzie szary. Czy ten chłopak chciał ją skrzywdzić?

niedziela, 31 maja 2015

Oszukując samą siebie. Rozdział 14.

Annabeth patrzyła na Clarisse. Clarisse łypała spode łba na Drake'a. Drake przewiercał wzrokiem Silenę. Silena uczyła się na pamięć wszystkich rys na podłodze Wielkiego Domu.
Nikt się nie odzywał.
Silenie wydawało się, że wszechświat się na nią mści za wszystko, co kiedykolwiek złego uczyniła w swoim życiu. Nie mogła być szczera w stosunku do swojej przyjaciółki. Nie po to odsunęła ją od sprawy, traktując czaromową, żeby teraz wszystko wygadać. O mówieniu prawdy Clarisse w ogóle nie myślała. Lubiła córkę Aresa, ale... Jeżeli chodziło o emocje, była bezużyteczna. A Drake?
Drake nadal na nią patrzył. Silena czuła na sobie jego wzrok. Niczym palący dreszcz przeszywał ją na wskroś tym swoim ciemnookim spojrzeniem.
W końcu nie wytrzymała.

wtorek, 19 maja 2015

Szyfr


Pamiętacie, że blog nazywa się "tworczosc-merr", a nie "oszukując-samą-siebie", prawda?
Nie miałam czasu dokończyć rozdziału czternastego OSS, ale... Moja polonistka zadała nam pracę domową - opowiadanie kryminalne, które rozgrywa się w szkole. Nie jest to moja ulubiona forma (na kryminałach znam się tyle, co kot napłakał), ale mimo to zarobiłam dzięki temu piątkę. Uznałam więc, że mogę się tą historią z wami podzielić :)

Zapraszam na SZYFR.

W sobotę po południu dyrektorka Gimnazjum Dwujęzycznego usiadła przy biurku i otworzyła komputer, żeby sprawdzić stronę szkoły. Wiadomość tekstowa, którą otrzymała od nieznanego numeru, okazała się prawdziwa. W aktualnościach pojawiło się nowe ogłoszenie.
Annę Lechowicz przeszył dreszcz. Komunikat mógłby wydawać się nic nieznaczącą kombinacją liter i cyfr dla postronnego odbiorcy, jednak ona wiedziała, że za wiadomością kryje się coś więcej. W jej oczach groźba stała się prawdą.

Dyrektor Lechowicz spędziła przed komputerem jeszcze godzinę, wpatrując się w szyfr. Niebo za oknem powoli przybierało coraz ciemniejszą barwę, a ona modliła się w duchu, by wszystko okazało się nieporozumieniem.

OU21Y241316221524

sobota, 25 kwietnia 2015

Oszukując samą siebie. Rozdział 13



Stół był suto zastawiony. Ze wszystkich rzeczy, które się na nim znajdowały, Silenę mimo wszystko najbardziej przyciągały słodkości. Patery pokrywały kawałki ciasta. Najbardziej smakowite wydały się te z kremem. Truskawki wyraźnie odcinały się na kleksach bitej śmietany.
W ułamku sekundy znalazła się przy stole. Do ust napłynęła jej ślina, a ręce mimowolnie powędrowały w stronę pater.
Nagle zamarła. Wszystkie słodkości w ułamku sekundy przestały się liczyć. Na środku stołu leżało jabłko. Czerwień truskawek wydawała się przy nim marną imitacją. Silena mogła się założyć, że był to najsoczystszy owoc na całym świecie. Żaden krem nie mógłby się z nim równać.
Gdyby tylko mogła go spróbować...
Przesunęła rękę nad owoc. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie. A potem jakby ktoś wcisnął pauzę na pilocie i wszystko zamarło. Nie mogła dotknąć jabłka. Nie czuła już jego zapachu. Owoc powoli zapadał się w kremowy obrus. W ciągu kilku sekund ostał się jedynie ogonek; wkrótce jednak i on zniknął.
Silena chciała cofnąć czas i sprawić, żeby jabłko wróciło.
Jak mało rzeczy w tym ponurym świecie... było po prostu piękne.

piątek, 27 marca 2015

Informacyjnie

     Dzisiaj przychodzę do Was z beznadziejnym postem, ponieważ zamiast zawierać on rozdział, będzie zawierał wytłumaczenie, dlaczego rozdziału nie będzie.

     Za niecały miesiąc mam egzaminy. Wiem, że gimnazjalne nie są tak ważne jak matura czy studia, ale mnie w tym momencie ciążą jakby od tego miało zależeć moje życie. Rozdział wymaga pracy i myślenia, a na myślenie ostatnio za dużo czasu nie mam.

     Inną sprawą jest też to, że rodzice kupili nowe noże do kuchni. Ja i moja Zgrabność dziękują im z całego serca, ponieważ właśnie przekroiłam sobie połowę środkowego palca lewej ręki. Co za tym idzie, trochę mi niewygodnie pisać na klawiaturze.

    Nie są to wymówki najwyższych lotów. Nie jestem też z nich dumna. Ale . Więc, jeżeli chcecie dalej czytać OSS, czekajcie, a za miesiąc dostaniecie następny rozdział. Jeszcze z Sileną nie skończyłam.

  Korzystając z okazji, chciałabym jeszcze podziękować za wszystkie urodzinowe życzenia pod ostatnim postem. Uśmiechałam do ekranu jak głupia, nawet jeśli były odrobinkę spóźnione. Każde się liczą.

     Ostatnia sprawa to bardziej pytanie niż informacja. Co byście powiedzieli na wprowadzenie na bloga oprócz opowiadań również i artykułów? Nie chodzi mi o recenzje, ale o wyrażanie mojej opinii na różne tematy. Mam już mały pomysł na "typowe fanfikszyn" czy "aŁtoreczki w internetach". Dajcie mi znać, czy takie zagadnienia by wam odpowiadały :)

sobota, 14 marca 2015

Oszukując samą siebie. Rozdział 12

— Jak ona się czuje?
— Dobrze. A będzie jeszcze lepiej, jeśli tłumek adoratorów przestanie walić do jej łóżka drzwiami i oknami, kiedy potrzebuje porządnego odpoczynku i spokoju.
— Nie jestem jej chłopakiem. — Dwa głosy zlały się w jeden.
— Co za różnica. Wszyscy trzej macie stąd spadać, a zwłaszcza ty, Drake. Chejron ci pozwolił w ogóle wyjść z Wielkiego Domu?
— Ten tu mnie pilnuje, żebym czegoś nie wywinął. Marne mam szanse na samodzielne przechadzki, kiedy nie wiadomo, z jakiego powodu ta wasza bzdurna bogini mnie wybrała.
— Radziłbym ci trochę zejść z tonu, stary. W tym miejscu nie obraża się bogów, chyba że jest się ich dziećmi i mówi się to z czułością w głosie.
Ktoś prychnął. Zapadła cisza.
— No, co tak stoicie? Wynocha!
— Zluzuj gatki. Już wychodzimy.

wtorek, 3 marca 2015

Oszukując samą siebie. Rozdział 11

Płomienie buchały na co najmniej trzy metry. Snujący się wokół dym zaglądał wszystkim bezwstydnie do oczu, powodując ich pieczenie. Rozproszone wokół ogniska postacie były wyraźnie widoczne na tle języków ognia. Kilka osób dokładało jeszcze drewienek, powiększając nieustannie palenisko. Płomienie niecierpliwie lizały polana, osmalając je, a następnie kawałek po kawałku zamieniając w popiół.
Największa grupa gapiów zebrała się wokół Leona Valdeza, który beztrosko wkładał rękę do ognia, a następnie zasłaniał nią jakby od niechcenia usta otwierające się do ziewania. Pasowała mu taka postawa luzaka; a może nie tyle postawa, co zgromadzony wokół niej wianuszek dziewczyn. Co i rusz rozlegały się okrzyki "jeszcze raz", a rozochocony Leo wymyślał coraz to nowe sztuczki — ognista kula, mały smok, obręcz... Zachwytom nie było końca.